W zasadzie pierwszy wieczór. Pierwsze godziny bez Ciebie; bez Twojego dotyku, zapachu, głosu, uśmiechów... Nie wiem jak to zniosę, szczerze nie mam pojęcia, ani pomysłu. Póki co zamierzam trwać, a pustkę po Tobie chcę wypełniać czynnościami, które Ty masz w zwyczaju wykonywać.
Na tę chwilę czuję przeogromny głód. Głód, który tylko Twoja obecność jest w stanie zaspokoić. Jedynym rozwiązaniem, jakie widzę, by jakkolwiek to uczucie stłamsić, jest wymuszenie na sobie głodu - nazwijmy to - realnego. Tak więc dziś nie tknę już niczego więcej, prócz kawy i herbaty... no i fajek. Chcę poczuć, a wręcz usłyszeć, jak mój żołądek woła i błaga o pokarm, tak jak mój umysł i ramiona wołają o Ciebie.
Powiedziałaś mi dziś, że jeżeli przestaniemy się widywać, to tak będzie dla nas obydwu najlepiej. Ja tak nie twierdzę i tak też powiedziałam. Wiem, że chcesz odepchnąć mnie od siebie, żeby później - gdy nadejdzie rzeczywisty czas rozłąki - bolało mniej. Ale tak się nie stanie. Nie unikniesz tego bólu, a zamiast tego przyprawisz i mnie i siebie o znacznie gorsze rozdarcie. To się właśnie dzieje teraz. Od dziś, dokładnie od momentu, gdy zamiast objąć mnie tak, jak obydwie tego chciałyśmy, Ty jedynie lekko mnie dotknęłaś; nie pocałowałaś na "do widzenia", a na odchodne posłałaś mi jedynie spojrzenie przepełnione żalem, po czym od razu obróciłaś się na pięcie i odeszłaś. Nie wiem ile łez wylałam w drodze do domu, ale jestem pewna, że Ty wewnątrz czujesz teraz dokładnie to samo, co ja i jest Ci z tym potwornie źle. Obwiniasz się i wiesz, że potrzebowałaś tego uczucia, żeby pałać do siebie większym zniechęceniem. A ja nie tego dla Ciebie chcę. Pragnę, żebyś wyszła na prostą, żebyś zaczęła siebie kochać. Mogłabym dać Ci wszystko, dosłownie wszystko, czego byś tylko chciała... dlatego zamilknę, zniknę z Twojego życia, jeżeli na tę chwilę jest to tym, czego ode mnie oczekujesz. Wiedz tylko jedno, że niczego nie zapomnę. Twój dotyk wciąż jest we mnie, tak samo jak głos, każde spojrzenie, łza, rana...
Czekam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz