poniedziałek, 27 października 2014

Dzień drugi.

Twoja nieobecność boli coraz bardziej. Chociaż był dziś taki moment, że miałam nadzieję i kurczowo się jej trzymałam... bo odezwałaś się, rozmawiałaś ze mną przez telefon i cieszyłam się z tego niezmiernie. Jednak wszystko opadło, a nadzieja gdzieś uleciała z chwilą, gdy zapytałam Cię, czy mam dziś przyjechać, a Ty zamiast odmówić mi wprost, odpowiedziałaś: nie wiem, nie mam dziś weny. Powiedziałam, że rozumiem i poczekam na odzew, ale się go nie doczekałam. Martwię się. Tęsknię. Ciężko o skupienie się na czymkolwiek. Nic, tylko ból i głód.
Żyję dziś o trzech kawach, płatkach na śniadanie, niezliczonej ilości fajek, chipsach, ciastkach i energetyku.

Jesteś w moim krwiobiegu.
Zajmujesz moje myśli.
Zalegasz mi pod skórą.
Bądź. Proszę, bądź realnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Template by Nielivka