Milczysz uparcie od wczorajszego popołudnia. Nie odbierasz telefonu, nie napiszesz choćby jednego zdania, które mogłoby mnie odrobinę uspokoić.
Przedramię odrapane mam do samej krwi i przeraża mnie jedynie świadomość tego, że ból fizyczny jest dla mnie niczym. Nie może się w żadnym stopniu równać z tym, co przeżywam wewnątrz.
Ciąg dalszy braku skupienia.
Ciąg dalszy braku odzewu.
Ciąg dalszy braku jedzenia.
Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy — swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz