Widziałam się z Tobą wczoraj po raz pierwszy odkąd postanowiłaś ograniczyć nasz kontakt. Z początku nie mogłam tak po prostu uwierzyć w to, że w końcu mogę chociaż przez chwilę pobyć przy Tobie, słuchać, patrzeć. Upajać się Tobą.
Zrobiłaś mi wykład o wartości życia i o tym, co sądzisz o samobójcach. Twoje słowa bolały i choć próbowałam zamaskować te trudne emocje, to i tak zwinnie wychwyciłaś każdą. Później przeprosiłaś i dodałaś, że masz nadzieję, iż nie odebrałam opacznie tego wszystkiego; przytuliłaś. I wtedy wszystko we mnie pękło, cała ta tama, którą starałam się budować każdego dnia, ona zwyczajnie runęła i wszelkie uczucia na nowo zalały mój umysł.
SMS na dobranoc także nie pomógł mi w dystansowaniu się... ale to nic. Przecież tak bardzo za tym tęskniłam.
Dziś widziałam Cię krótko, zaledwie kilka minut - dwa przytulenia, ale tyle wystarczyło, bym mogła wracać do domu z uśmiechem na twarzy. Dziękuję.
Te dwa dni są dla mnie bardzo cenne. Dzięki nim mogłam wreszcie zaczerpnąć powietrza. Jesteś moim tlenem, jakkolwiek patetycznie to brzmi - nie dbam o to.
Wherever you are, you know that I adore you
No matter how far, well I can go before you
If ever you need someone, what not that you need help in
But if ever you want someone, you know that I am willing
I don't want to change you...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz